czwartek, 28 sierpnia 2014

Rozdział 4

Kris był mocno zirytowany, gdy tylko ktoś odważył się do niego odezwać od razu tego żałował.
- Ejj spokojnie - próbował go uspokoić Xiumin - Mów zaraz co się stało?
- Pieprz się! - warknął.
- Dobra już się nie odzywam.
Xiumin podszedł do Luhana.
- O co mu w ogóle chodzi? - spytał najstarszy.
- Nie mam pojęcia, a może... - zastanowił się przez chwilę Lulu - Natuś!
- Co jest? - spytała dziewczyna.
- Wiesz o co chodzi Krisowi?
- Ja... - Natalia nagle dostała rumieńców - Ja nic nie wiem - odpowiedziała - O! Ktoś mnie woła!
- Ale przecież nikt ciebie...- nie zdążył dokończyć, bo dziewczyna ulotniła się do drugiego pokoju.
- Coś jest na rzeczy czuje to - powiedział Xiumin.
Natalia wbiegła do pokoju i zamknęła za sobą drzwi po czym głęboko odetchnęła.
- Coś się stało? - spytał Kai, a zaskoczona dziewczyna szybko się odwróciła.
- Nie strasz mnie tak! - powiedziała - Nie, nic się nie stało, wszystko jest ok...chyba.
- Jesteś pewna? – podszedł do niej – Masz wypieki. Być może masz gorączkę – położył dłoń na jej czole – Tak jak myślałem…gorące.
- Nic mi nie jest. Po prostu jest tu duszno. Serio.
- Martwię się o ciebie. Nie chcę żebyś była chora – zabrał dłoń.
- Nie martw się, oppa - obdarzyła go szerokim uśmiechem - Czemu tu jesteś?
- Tam jest strasznie głośno, a mnie boli głowa. Chciałem chwilę odpocząć. Nie mam dziś siły na występy w jakimkolwiek reality show.
- Czyli to ja powinnam się martwić o ciebie. Czekaj chyba mam coś na ból głowy - podeszła do swojego plecaka, który leżał na podłodze i zaczęła w nim grzebać
- Mam! - wyciągnęła tabletki i wodę - Proszę.
- Dziękuję - wziął od niej leki i popił wodą - Uratowałaś mnie - powiedział.
- Kai!!! - usłyszeli wołanie.
- Boże, już coś ode mnie chcą - zdmuchnął grzywkę z oczu - Jeszcze raz dziękuję, jesteś aniołem - cmoknął ją w czoło po czym wyszedł z pokoju.
Natalia była zmieszana, nie wiedziała co im dziś odbija. Usiadła na krześle i wyciągnęła telefon. Jednak zanim zdążyła zadzwonić do osoby, z którą najbardziej teraz chciała porozmawiać znów ktoś wszedł do pokoju.
- Natalia? - usłyszała.
- Tak wujku?
- Mam do ciebie takie pytanko - zaczął ciepłym głosem - Dlaczego ich jeszcze nie uszykowałaś? -krzyknął.
- Już idę, idę - powiedziała przerażona i pobiegła szykować chłopców.

 

 

 

 

 
Zmęczona Natalia padła na łóżko.
- Mam dość - powiedziała sama do siebie.
Ściągnęła buty i plecak, po czym ruszyła w stronę łazienki. Jednak za nim do niej doszła usłyszała dźwięk dzwonka swojego telefonu. Gdy zobaczyła kto dzwoni mimowolnie się uśmiechnęła.
- Część unnie! Tak dawno nie rozmawiałyśmy - zaczęła.
- Część, jak tam w Koreii?
- Wszystko jest cudowne.
- Twój wujek jest grzeczny? - Natalia się roześmiała.
- Poza tym, że ciągle bałagani to tak.
- Norma, a poznałaś już SHINee?
- On jest teraz menedżerem innego zespołu.
- Taaak? Jakiego?
- Z całą pewnością ich znasz.
- To znaczy? - dopytywała ciekawa Sandra.
- A i jeszcze coś, zostałam też ich wizażystką.
- Co? Jesteś... co? Boże mów jaki to zespół! - krzyczała jej do słuchawki.
- Uwaga skup się - Natalia zrobiła dramatyczną ciszę.
- No mów!
- E-X-O - powiedziała, a z drugiej strony usłyszała pisk
- Super nie?
- Ale jak się to stało? - spytała starsza dziewczyna.
I tu Natalia opowiedziała jej całą historię. Jak to stara wizażystka zrezygnowała, bo miała ich dość, a jej wujek postanowił wykorzystać to, że ma ją na miejscu.
- Jak ja ci zazdroszczę - zaczęła wzdychać Sandra.
- Sama sobie zazdroszczę. Nie mogę w to uwierzyć.
- Ale czemu nie jest już menedżerem SHINee?
- W sumie to nie wiem... chyba się wymienił z menedżerem EXO.
- Aaaa, tak to wygląda.
- Jestem  trochę zawiedziona. Chciałam poznać Taemina.
- Jeszcze będzie okazja  - pocieszyła ją.
- Taaa, a i jest jeszcze coś...
- Coś się stało?
- Bo wiesz Kris...
- Co z nim?
- Jest bardzo serdeczny i dość... jakby to ująć...nie ogranicza przestrzeni między nami
- To chyba...dobrze?
- Nie do końca. Unnie, ile ja go znam? A on zachowuje się jakbyśmy byli starymi przyjaciółmi albo nawet coś więcej.
- Ja tam nie widzę w tym problemu. Natalia, to Kris! Kris z EXO!
- Wiem, ale to nie takie proste.
- Przestań wymyślać.
- Natalia, możesz na chwilę podejść? - usłyszała głos wujka.
- Tak już idę - powiedziała - Unnie muszę kończyć – powiedziała ze smutkiem.
- Spoko, biegnij.
- Papa!
- Pa maluszku!
Odłożyła telefon i pobiegła do salonu. Zatkało ją. W salonie stał nonszalancko oparty o ścianę Kris w granatowym garniturze.
- Ten młody człowiek chce się coś ciebie spytać - powiedział jej wujek i wyszedł do drugiego pokoju.
- Hej - zaczął obdarzając ją zadziornym uśmiechem.
- Hej - odpowiedziała cicho zmieszana.
- Pójdziemy na kolację? - spytał - Mam nadzieję, że jeszcze nie jadłaś?
- Nie.
- To świetnie, a zatem chodźmy.
- Muszę się...przebrać. Nie mogę tak iść ubrana.
- A no tak jasne, ale ty zawsze ładnie wyglądasz - powiedział przez co na policzkach dziewczyny pojawiły się urocze rumieńce.
- Daj mi dziesięć minut.
Wbiegła do swojego pokoju, rozczesała włosy, założyła niebieską sukienkę w duże, czarne kropki i czarne szpilki, po czym wyszła z powrotem do Krisa.
- To co, idziemy? - spytał, a ona przytaknęła mu głową.
 Otworzył jej drzwi i zabrał parasol z wieszaka.
- Po co ci parasolka? - spytała.
- Na zewnątrz zaczyna padać, nie chce żebyś się rozchorowała.
Zeszli na dół i wsiedli do samochodu chłopaka. Ruszyli i po około dziesięciu minutach byli na miejscu. Kris nie należał do osób przestrzegającej ograniczenia prędkości. Gdy zaparkował otworzył jej drzwi i pomógł wysiąść. Weszli na górę po marmurowych schodach. Środek restauracji był urządzony bardzo elegancko, a za oświetlenie służyło mnóstwo świeczek. Natalia była zachwycona tylko jedna rzecz ją dziwiła.
- Dlaczego tu nikogo nie ma?
- Nie chciałem żeby ktoś nam przeszkadzał.
Usiedli, a kelner podał im menu. Gdy wybrali i złożyli zamówienie Kris zaczął rozmowę, jednak Natalia czuła się skrępowana. Zaraz kelner przyniósł im kieliszki i nalał do nich czerwone wino.
- Powiedz mi - przerwała mu - Czego oczekujesz? - uśmiechnął się.
- Kochaj mnie i nie opuszczaj, to jedyne czego chcę.
 - Kris…my się znamy zaledwie tydzień.
- Wiem, dla mnie też jest to dziwne, ale gdy cię pierwszy raz zobaczyłem to wiedziałam, że to jest to... wiesz o co mi chodzi. Wiem, że brzmi to jak płytki tekst z jakiegoś romansidła, ale takie są fakty. Zakochałem się w tobie.
Natalia nie wiedziała co powiedzieć. Była zmieszana.
- Jak tak nic nie mówisz to dziwnie się czuje - roześmiał się i zaczął nerwowo pocierać kark.
- Kris ja... nie wiem co mam powiedzieć.
- Najlepszą odpowiedzią byłoby 'Ja w tobie też' - dziewczyna zaczęła się wiercić na krześle.  Wiedziała, że powinna coś odpowiedzieć, ale nic jej nie przychodziło do głowy. Na szczęście kelner przyniósł ich zamówienie.
- Dziękujemy - powiedzieli równocześnie.
Zaczęli jeść. Natalia grzebała w swoim talerzu.
- Nie smakuje ci? - spytał Kris.
- Jakoś nie mam apetytu.
Kris wstał i przesunął swoje krzesło tak aby siedzieć obok dziewczyny. Nabił kawałek sałatki na widelec.
- Otwórz buzię - powiedział i skierował widelec w jej stronę.
- Kris...nie.
- Aaa – skierował widelec w jej stronę. Dziewczyna w końcu uległa i otworzyła buzię - Grzeczna dziewczynka.
Skończyli jeść i postanowili wracać.
- Chodź, odwiozę cię.
- Kris, przecież piłeś - odpowiedziała - Możemy się przejść?
- To był jeden kieliszek nie przesadzaj – popatrzyła na niego błagalnie - No dobrze, dobrze.
Wyszli z restauracji wcześniej dziękując kelnerowi. Okazało się, że na zewnątrz zaczęło bardziej padać. Kris rozłożył parasol i wziął dziewczynę pod rękę. Szli chwilę w milczeniu, jednak Natalia zadrżała. Chłopak przekazał jej parasol, ściągnął swoją marynarkę i zarzucił jej na plecy.
- Nie trzeba, nie możesz być chory.
- A ty możesz się rozchorować? - spytał sarkastycznie.
- Już prędzej - odpowiedziała cicho i spuściła wzrok.
- Głupek. A zresztą...najwyżej oboje będziemy chorzy - powiedział po czym odrzucił parasol, ujął twarz dziewczyny w dłonie i złączył ich usta w delikatnym pocałunku. Mimo wysokich obcasów Natalii chłopak i tak musiał się do niej schylić. Dziewczyna nie oddała pocałunku. Kris odsunął się od niej i złapał w tali. Natalia stała prosto z rękami opuszczonymi wzdłuż ciała.
- Przepraszam cię - zaczął - Ja po prostu...
Natalia przeniosła swoje dłonie na szyję chłopaka i delikatnie go do siebie przyciągnęła. Ich usta dzieliły jedynie milimetry, oddech dziewczyny drażnił usta Krisa chciał jak najszybciej ją pocałować jednak powstrzymał się czekając na jej ruch, gdyby działał zbyt pochopnie znów mogłaby nie oddać jego pocałunku. W końcu złączyła ich usta. Krisowi nie potrzeba było więcej, przyciągnął ją do siebie i pogłębił pocałunek. Delikatnie zagryzł jej wargę, a gdy tylko rozchyliła usta od razu to wykorzystał. Gdy w końcu oderwali się od siebie ciężko oddychali. Uśmiechnęli się do sobie i szli dalej w stronę apartamentu tym razem trzymając się za ręce.

 

 

 

 

 Gdy w końcu dotarli do domu ciężko było im się rozstać.
- Wejdziesz na chwilę? - spytała, a on przytaknął.
- Dzień dobry - przywitał się, ale nie dostał żadnej odpowiedzi.
- Chyba go nie ma - stwierdziła.
Kris nie czekając długo wziął ją na ręce i kierując się w stronę jej sypialni zaczął zachłannie całować. W między czasie Natalia wrzuciła ze stóp swoje szpilki. Gdy dotarli do pokoju Kris położył ją na łóżku. Ściągnął z niej swoją marynarkę i podwinął sukienkę, a Natalia zaczęła rozpinać guziki od jego koszuli. Chłopak wplótł palce w jej włosy, po czym zaczął całować jej szyję zostawiając czerwone ślady.
- Cześć Natuś! Niespodzianka! - usłyszała głos Sandry. Kris szybko odsunął się od Natalii i zaczął zapinać guziki od koszuli.
- Unnie? Co tu robisz? Przecież dziś rozmawiałyśmy i ty byłaś…- spytała przestraszona i poprawiła swoją sukienkę.
- Byłam w samolocie. Twój wujek zaproponował mi żebym do ciebie przyjechała no i...jestem. Część jestem Sandra - mówiła zmieszana i przedstawiła się chłopakowi.
- Kris – powiedział chłopak.
- Podoba ci się niespodzianka? - spytał uradowany wujek dziewczyny z uśmiechem gdy wszedł do pokoju - Kris co ty... - uśmiech od razu znikł z jego ust gdy zobaczył, że  chłopak zapina swoją koszulę.
- To może ja pójdę - wstał z łóżka i skierował się w stronę wyjścia, a przed tym cmoknął Natalię w policzek - Miło było cię poznać - zwrócił się do starszej dziewczyny - Do widzenia - ukłonił się menedżerowi.
- No to się porobiło - westchnęła Natalia.
***
Dobra ten rozdział też nie jest jakiś mega długi, przepraszam :c  Nie wiem czy to co piszę ma w ogóle jakiś sens...i czy poza kilkoma osobami ktoś to czyta :///
 

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Rozdział 3

- Gdzie chcecie iść? – spytała.
- Myśleliśmy, żeby na początku iść coś zjeść - odpowiedział Xiumin.
- Dobra, jestem za.
Ruszyli do restauracji. W czasie drogi śmiali się i wygłupiali.
- Oppa – zwróciła się do Sehuna – Co ty na to żeby przefarbować cię na zielony z różowymi pasemkami? – wszyscy parsknęli śmiechem, a Sehun patrzył na dziewczyny z politowaniem.
- Natalia, wiesz, że cię uwielbiam i tak dalej, ale…nie – powiedział spokojnym głosem.
- Ja uważam, że do twarzy byłoby ci w takich – zażartował Tao, na co został spiorunowany wzrokiem przez młodszego.
- Dobra, dobra zostajemy przy tych – roześmiała się dziewczyna.
Po około dziesięciu minutach drogi byli na miejscu. Kelnerka zaprowadziła ich do największego stolika, i z całą pewnością usiedliby gdyby nie to, że zaczęli istną wojnę o to kto ma siedzieć obok Natalii.
- Dobra zagramy w papier, kamień, nożyce - zadecydował Suho.
Wygrał Kai i Chen. W końcu złożyli zamówienie. Wzięli ogólnie rzecz biorąc chyba wszystko co było w menu.
Gdy dostali pierwszą porcję chłopcy rzucili się na jedzenie.
- Jak wy się zachowujecie? Damy mają pierwszeństwo – upomniał ich Suho.
- Nie krępujcie się i jedźcie, ja i tak za tym nie przepadam.
- Na pewno? – upewnił się lider
- Tak, tak. Smacznego – obdarzyła ich uśmiechem.
Zaczęli jeść. Jednak po jakimś czasie zaczęło im się nudzić i nad stolikiem przeleciał kawałek sałaty. Suho zaraz zaczął ich upominać, ale nie zwracali na niego uwagi. Dziewczyna nie udzielała się w ich zabawie dopóki nie dostała pałeczką w ramię.
- Dobra, który to rzucił? – spytała wstając.
- To on – wszyscy wskazali na Luhana.
- Ale... ja celowałem w Kai'a, nie w ciebie - zaczął się tłumaczyć.
- Wiesz hyung, jestem nieco bardziej z prawej strony, a poza tym…co za głupi pomysł, aby rzucić we mnie pałeczką? - spytał Kai.
- A gdybyś coś komuś zrobił?
 - Czy ty w ogóle myślisz?
- Boże, człowieku ile ty masz lat?
Zaczęli wszyscy na niego naskakiwać.
- Nie krzyczcie na mnie! - powiedział zirytowany, co było niezwykle słodkie, wstał od stołu i skierował się w stronę wyjścia.
- Dobra nic się nie stało – zaczęła ich uspokajać dziewczyna i zaraz pobiegła za Lulu, aby sprowadzić go z powrotem. Złapała go za ramię i zaprowadziła do stołu. Ten niezbyt chętnie wrócił i naburmuszony usiadł. Jednak już po kilku minutach normalnie ze wszystkimi rozmawiał, gdy zobaczył, że nikt nie zwraca uwagi na jego fochy.
 
 
 
 
 
Po skończonej kolacji udali się w drogę powrotną. Spędzili więcej czasu w restauracji niż to było planowane dlatego postanowili odprowadzić już dziewczynę.
- Dziękuję wam za miły wieczór – powiedziała do chłopców gdy doszli na miejsce.
- Zawsze do usług.
- Mam nadzieję, że to powtórzymy.
- I to wkrótce.
- Do jutra – pożegnała się.
- Pa – odpowiedzieli chórem.
Wyczerpana Natalia wjechała windą do góry i cicho otworzyła drzwi tak aby nie obudzić wujka.
- Witaj młoda damo. Czy wiesz, że powinnaś być w domu dziesięć minut temu?
Mężczyzna siedział przed drzwiami na fotelu, który przesunął z salonu w czarnym szlafroku i piżamie. Dziewczyna parsknęła śmiechem na ten widok.
- To tylko dziesięć minut.
- Martwiłem się. Wszystko w porządku? – spytał.
- Ze mną tak, ale co do ciebie nie jestem pewna – roześmiała się – idź odstaw ten fotel i chodźmy spać.
- Tak masz rację jutro mamy ciężki dzień – powiedział i ziewnął.
- Mogłeś teraz spać, a nie na mnie czekać.
- Tak, tak. Dobranoc – skierował się w stronę sypialni.
- Wróć się! – pociągnęła go za szlafrok – Fotel.
- Zrobię to jutro.
- Nie! Teraz! – powiedziała ostro – dobranoc – dodała słodkim głosikiem i w podskokach udała się do swojego pokoju.  

 

 

 

 

 
Następnego dnia chłopcy mieli wystąpić w Weekly Idolu. Wujek już od rana się szykował i tłukł przez co Natalia nie mogła pospać chwili dłużej. Sturlała się z łoża i zaplątana w kołdrę siedziała na podłodze. Była strasznie zmęczona, ponieważ w nocy nie mogła zmrużyć oka. Założyła na siebie pierwsze lepsze spodnie i podkoszulkę na którą zarzuciła katanę. Gdy dojechali na miejsce zaspana dziewczyna ruszyła w stronę toalet, aby obmyć twarz zimną wodą. Oczy same jej się zamykały, przez co przez pomyłkę weszła do męskiej ubikacji, ale dopiero po chwili to do niej dotarło. To co tam ujrzała od razu ją rozbudziło.

 

 

 

 
Sehun szedł wolnym krokiem za Luhanem, który uśmiechnięty kierował się w tylko jemu znanym kierunku.
- Hyung, gdzie idziesz? – spytał seksownym głosem.
Nie dostał odpowiedzi. Luhan jedynie posłał mu zadziorne spojrzenie i dalej szedł przed siebie. Sehun już miał tego dość, przyspieszył kroku, złapał Luhana w pasie, wciągnął do toalety i przyparł do ściany.
- Jesteś strasznie porywczy – roześmiał się Lulu i próbował przejść obok młodszego chłopaka.
- Owszem hyung – powiedział po czym złapał go za ręce i trzymał je wysoko nad jego głową tym samym uniemożliwiając niższemu ucieczkę.
Luhan roześmiał się. Nachylił się i pocałował go w obojczyk. Oddech niższego chłopaka drażnił szyję Sehuna. Złapał go za podbródek i uniósł jego głową ku górze po czym złożył na jego ustach pocałunek. Luhan wplótł palce we włosy Sehuna, a ten przyciągnął go jeszcze bliżej siebie i pogłębił pocałunek. Młodszy chłopak delikatnie drażnił Lulu gładząc jego uda. Gdy Sehun przygryzł wargę drugiego chłopaka ten cicho jęknął w jego usta.
- Ja pieprze – usłyszeli cichy głos.

 

 

 

 
 
- Ja pieprze – wymsknęło się Natalii.
Sehun od razu odskoczył od Luhana i spojrzał na nią przerażony.
-  Czy ty... - zaczął starszy, a ona pokiwałam głową - widziałaś? - dokończył.
Przez chwilę panowała między nimi niezręczna cisza i tylko patrzyli się na siebie. Natalia miała tego dość wiedziała, że musi jakoś opanować sytuację.
- Ale nie martwicie się ja nikomu nie powiem! Serio! Możecie na mnie liczyć – zaczęła szybko mówić.
- Naprawdę? - zaczął nieśmiało Sehun.
Dziewczyna postanowiła obrócić to wszystko w żart.
- Tak, HunHan to zawsze był mój ulubiony paring, więc...
- Jesteś kochana - nie zdążyła dokończyć, bo Luhan rzucił się na nią i zaczął przytulać.
- Dobrze już dobrze – roześmiała się – Idźcie już muszę was przygotować.
- A ty nie idziesz?
- Zaraz przyjdę. 
Sehun cmoknął jeszcze starszego w policzek i wyszedł z pomieszczenia. Dziewczyna z trudem powstrzymała się żeby nie zacząć piszczeć. Lulu uśmiechnął się zakłopotany na co ona delikatnie pchnęła go w jego stronę.
- No idź – puściła mu oko.
 Gdy chłopcy wyszli podeszła do umywalki. W końcu przyszła tu po to, aby przemyć twarz. Odkręciła zimną wodę i przemyła sobie oczy po czym wytarła twarz rzecznikiem papierowym.
- Czemu ty jesteś w... - usłyszała męski, lekko zachrypnięty, niski głos - zresztą nie ważne. Otworzyła oczy i odwróciła się na pięcie. Jednak napotkała przeszkodę, bo tuż za nią stał Kris.
- Przepraszam - powiedziała i zadarła głowę do góry.
- Czemu jesteś w męskim? - spytał podnosząc jedną brew do góry.
- Eee... jakoś tak wyszło - popatrzył się na nią znacząco - no co? - spytała i poczuła, że na policzkach pojawiają jej się rumieńce.
Pomyślała, że może uda się to wszystko obrócić w żart.
- Czekałam na ciebie oppa - powiedziała i się roześmiała, ale on chyba nie uznał tego za żart. Złapał ją za ramiona i delikatnie pchnął tak, że opierała się plecami o ścianę. Gdy spuściła głowę złapał ją za podbródek i uniósł twarz ku górze, aby na niego patrzyła. Uśmiechnął się zawadiacko i odgarnął włosy z twarzy dziewczyny. Starała się zrobić wszystko byle tylko nie patrzeć mu w oczy.
- Urocza - powiedział i nachylił się do niej jeszcze bardziej tak, że ich twarze dzieliły jedynie centymetry. Czuła jego oddech na policzku, gdy nagle zadzwonił telefon Natalii.
- Akurat teraz musi ktoś dzwonić - warknął Kris i trochę się od niej odsunął tak aby mogła wyciągnąć telefon z kieszeni – Odbierz!
- Tak? – spytała lekko drżącym głosem  - Już idę wujku... tak Kris jest ze mną, już idziemy... Nie krzycz na mnie! Zaraz będę.
- A zatem idziemy - powiedział zirytowany Kris i ruszył w stronę drzwi, a dziewczyna  podreptała za nim.
 
***
Przepraszam, że ten rozdział jest nieco krótszy od poprzednich, ale kolejna scena jest dość znacząca dla dalszych losów dlatego postanowiłam umieścić ją w osobnym rozdziale, który pojawi się pod koniec tygodnia. :) Zapraszam do komentowania czy w ogóle wam się to podoba. :cc

środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 2

Automatycznie wszyscy skierowali spojrzenie na dziewczynę.
- To moją chrześnica macie się zachowywać, zrozumiano?
- Tak jest! - odpowiedzieli chórem.
- Oddaje ich w twoje ręce. Został ci jeszcze Luhan, Kai, Kris i Chanyeol. Zrób ich na piękne i dzikie wilki. Najpierw zajmij się Luhanem, wygląda jakby dopiero co wstał.
- Ejj! - krzyknął oburzony.
- A wy!- skierował się do pozostałych – Wynocha! Macie, jej nie przeszkadzać.
Wraz z resztą wyszedł, a ja zostałam sama z przeuroczym Luhan.em. 
- Hej jestem Luhan – przywitał się i podał jej rękę.
- Natalia – odpowiedziała i uścisnęła jego dłoń.
Dziewczyna zaczęła się rozglądać dookoła, po stole na, którym było mnóstwo kosmetyków. Gdy w miarę ogarnęła co gdzie jest wskazała krzesło chłopakowi, a on posłusznie usiadł.
- Naprawdę jesteście spokrewnieni? Nie wydajesz się tak straszna jak on - roześmiała się.
- Nie jesteśmy. On i mój tata przyjaźnią się od małego, dlatego traktuje go jak wujka.
- To wszystko wyjaśnia. Na ciebie też ta krzyczy? – spytał ściszonym głosem jakby mógł ich usłyszeć.
- W sumie to na mnie nigdy nawet nie podniósł głosu. Zazwyczaj to ja na niego krzyczę gdy robi bałagan albo o czymś zapomni.
- I on cię słucha? – wytrzeszczył oczy ze zdziwienia.
- Zazwyczaj tak. To znaczy…w niektórych sprawach.
- O rany! Już cię lubię – dziewczyna spuściła na chwilę wzrok zawstydzona.
Zaczesała jego włosy do góry i go pomalowała. Gdy był już gotowy podziwiała jeszcze przez chwilę swoje dzieło, to znaczy tak naprawdę to jego, ale przecież nikt on tym nie musiał wiedzieć.
- Wydaje mi się, że jest dobrze – zaczęła, a on przyglądnął się w lustrze.
 - Jest w porządku. Dziękuję - uśmiechnął się słodko.
Wyszedł wołając jednocześnie następną osobę, którą był Chanyeol. Grzecznie usiadł bez zbędnych komentarzy, ale gdy Natalia tylko wzięła do ręki pędzel i puder ten od razu zerwał się z miejsca i uciekł.
- Chanyeol, usiądź.
Ten nawet nie zareagował. Nie chciał dać się malować.
- Wracaj tu w tej chwili i siadaj!
- Ale ja nie chce! - krzyczał.
- Siadaj! - syknęła nieźle zirytowana dziewczyna, ale zaraz stwierdziłam, że trzeba do niego podejść w inny sposób - Oppa, proszę daj się pomalować - powiedziałam najsłodziej jak potrafiłam.
Chłopak na te słowa od razu grzecznie posłusznie usiadł i nawet się tak bardzo nie wiercił.
- Gotowe – powiadomiła go dziewczyna.
- Dziękuję – powiedział i poczochrał jej włosy.
- Przestań! – pisnęła dziewczyna i oboje się roześmiali.
 Po nim wszedł Kris.
- Hej! – przywitała się.
- Jestem Kris – podał jej dłoń.
- Natalia – uścisnęła ją.
Usiadł na krześle i czekał, aż dziewczyna go uszykuje. Ciągle przyglądał się jej z nieodgadnionym wzrokiem co było nieco krępujące. W końcu kto normalny nie byłby skrępowany w towarzystwie takiego chłopaka jakim jest Kris? Jego wzrok był naprawdę taki jak wilka gdy chce zjeść swoją ofiarę.
- Jest dobrze? – spytała.
- Taa, jest okey – odparł i wyszedł z pomieszczenia.
Natalia odetchnęła i zaczęła się wachlować. Poczuła, że zrobiło jej się gorąco, więc  ściągnęła z siebie sweterek i została w samej koszulce.
 Ostatni był Kai. Wszedł i bez słowa usiadł na wyznaczonym miejscu. Zaczęła układać mu włosy.
- Wytrzymasz jakoś z nami? Ostatnia stylistka jak wiesz miała dość. Twierdziła, że jesteśmy zbyt dziecinni, głośni, irytujący i jeszcze można długo wymieniać. 
- Dam radę - odpowiedziałam z uśmiechem - chociaż po tym jak się zachowywał Chanyeol muszę to przemyśleć, co jest takiego strasznego w malowaniu? - roześmiał się. Boże, jak ją kocham jego uśmiech.
- Gotowe.
- Dzięki.
Wyrobili się akurat pięć minut przed występem. Chłopcy pobiegli na scenę, zaśpiewali i zatańczyli do piosenki 'Wolf'. A ja wraz z moim wujkiem usiedliśmy na miejscach dla vip’ów i obejrzeliśmy występ. Po całym przedstawieniu wszyscy razem wsiedli do samochodu i ruszyli do domu wujka, bo musieli coś omówić.
Długo zostajesz w Korei? - spytał Suho w aucie.
- Na jakieś dwa miesiące.
- Dużo o tobie słyszeliśmy - powiedział D.O
- Jesteś dużo ładniejsza niż mówił - stwierdził Kris, a wszyscy mu przytaknęli.
Na twarzy dziewczyny pojawiły się delikatne rumieńce. ‘Nats ogarnij się!’ powtarzała sobie w myślach, ale to nie za wiele dało.
Weszli na górę, a dziewczyna zaparzyła wszystkim herbatę.
- To wy sobie rozmawiajcie, a ja pójdę do siebie – powiedziała i skierowała się w stronę pokoju.
- Z chęcią obejrzę resztę domu - stwierdził Baekhyun ruszając w jej kierunku.
- Eee… no dobrze- odpowiedziała zawstydzona.
- Idę z wami - powiedział Sehun.
- Siadać mi tu w tej chwili! - krzyknął wujek na chłopców, którzy posłusznie wrócili na swoje poprzednie miejsca - A ty! - zwrócił się do mnie - Też nigdzie nie idziesz! Jesteś teraz naszą stylistyką musisz być ze wszystkim na bieżąco! – wciąż krzyczał
- Wujku czy ty właśnie na mnie krzyczysz? – spytała.
- Ja wcale nie.
- Wiesz kto jak kto, ale po tobie się tego nie spodziewałam. Jestem rozczarowana.
- Dobrze, dobrze przepraszam – powiedział miłym tonem, a chłopcy na to szeroko otworzyli buzię ze zdziwienia. No prawie wszyscy, Kris siedział niewzruszony cały czas wpatrując się w niską dziewczynę. Natalia usiadła na skraju kanapy nieopodal Tao, który siedział z brzegu. Starała się usiąść najdalej jak się da. On chyba to zauważył i zrobił coś czego nikt się nie spodziewał, a szczególnie Natalia.
- Ja nie gryzę - złapał ją rękę za plecy i przyciągnął do siebie – No może czasami  - roześmiał się.
- Tao, bez takich mi tu! - upomniał go wujek.
Omówili plany występów i wywiadów na najbliższe dwa tygodnie. Opiekunowi dziewczyny bardzo podobała się perspektywa, że będzie mógł ją mieć ciągle na oku i przede wszystkim, że zaoszczędzi na stylistce. Po około godzinie rozmowy chłopcy pojechali do siebie.
- I jak, wytrzymasz z nimi? - spytał wujek.
- Pewnie, że tak. To mój ukochany zespół. Jak mogłeś nie powiedzieć, że to ich menedżerem jesteś? Już dawno uciekałbym z domu i tu przyleciała. Roześmiał się. Oboje byli zmęczeni, więc położyli się spać.

 

 

 

 
 
- Ala...Tala - usłyszała upierdliwe głosy - Natala wstawaj! Jeszcze chwila i się spóźnimy - mówił mój wujek.
- Co? - spytała zaspanym głosem - Przecież mamy jeszcze czas jest dopiero - spojrzałam na wyświetlacz telefonu - o kuźwa! Już tak późno?
- Przecież mówiłem.
Dziewczyn wyskoczyła z łóżka i rzuciła się biegiem do łazienki. Wzięła szybki prysznic. Ubrała się i wyprostowała włosy. Nienawidziła swoich włosów. Ogólnie rzecz biorąc są nawet proste, ale na skroniach i nieco wyżej zaczynają się kręcić. Dlatego są trochę zniszczone przez prostownicę.
- Pośpiesz się, za piętnaście minut musimy być na miejscu - usłyszała poganiający ją głos.
- Już idę - ostatnie przeciągnięcie i...koniec. Wzięła torbę i wybiegła na korytarz.

 

 

 

 
- Pośpiesz się chłopcy mają zaraz wywiad, a musisz ich jeszcze przygotować.
- Dobra, rozumiem - przewróciła oczami.
Weszli do sali przygotowań przeznaczonej dla EXO.
- Część wszystkim - przywitał się menadżer - gotowi na show?
- Natalia! - wykrzyknęli i totalnie go olali.
- Hej - powiedziała z uśmiechem.
Chanyeol podbiegł do niej i przytulił na powitanie. Reszta zaraz poszła w jego ślady.
- Dobra bierzcie się do pracy - powiedział wujek.
- Czy on tak zawsze? - spytała chłopców gdy gdzieś wyszedł.
- Tak - odpowiedzieli.
- Nie wiedziałam, że jest taki irytujący, serio trzeba mu znaleźć kobietę. Dobra. Wasze ciuchy są w przebieralni, prawda? - przytaknęli - to idźcie się przebrać, a ja za ten czas wszystko sobie przyszykuję.
Zgodnie z prośbą ruszyli do przebieralni, a Natalia w tym czasie rozłożyła sobie pędzelki, cienie i inne potrzebne rzeczy oraz włączyła prostownicę i lokówkę, aby się zagrażały.
- Natalia! - usłyszałam głos D.O
- Tak?
- Możesz podejść?
Weszła do przebieralni i prawie się przewróciła. Oni. Byli. Pół. Nadzy.
- Coś się stało? – spytał chłopak.
Spuściła wzrok na dół, aby nie zauważyli, że się rumieni, a oni sobie stali patrząc na nią w ogóle nie zawstydzeni faktem swojej nagości.
- Jak mam to założyć - spytał D.O.
 Dostał jakąś dziwna koszulę z frędzelkami. Dziewczyna sama na początku nie wiedziała jak to się nosi, ale w końcu jakoś to ogarnęła. D.O wyciągnął ręce jak małe dziecko, aby go ubrać i przykucnął. Natalia założyła mu koszulę i chciała już wyjść kiedy zatrzymał ją Kai.
- Możesz mi to zapiąć? - spytał wskazując na skomplikowaną plątaninę zamków w kurtce.
- Jasne - jakoś się uporała z zamkami, byłoby to o wiele łatwiejsze gdyby nie to, że trzęsły jej się ręce. Drugim problem był jego wzrost, żeby wszystko dobrze wiedzieć musiała stać na palcach, a to i tak nie ułatwiło zadania
- Zrobione.
- Dzięki - podziękował z pięknym uśmiechem, a kolana dziewczyny zrobiły się jak z waty.
- W czymś wam jeszcze pomóc?
- Możesz mi założyć brązoletki? - spytał Kris.
- Jasne - uniosła głowę, aby na niego spojrzeć. Patrzy i patrzy, a jego końca nie ma. Nic dziwnego jest w końcu od niej prawie trzydzieści centymetrów wyższy. Podał jej sznurki, a ona zaczęła je pojedynczo zapinać. Kris znów przyglądał się tym nieodgadnionym wzrokiem.
- Skończone.
- Dzięki - uśmiechnął się i opuszkiem palca przejechał po Poliku dziewczyny, która szybko spuściła wzrok i wyszła z przebieralni.
Po chwili wszyscy wyszli już ubrani. Stanęła przy krześle i odsunęła je tak, aby któryś mógł usiąść.
- Ja siadam pierwszy - poinformował Baekhyun.
I tak zaczęła wszystkich malować i czesać, a gdy wszyscy byli gotowi udali się na scenę.

 

 

 

 

 
Kolejny dzień był tym jednym z tych nielicznych gdy wszyscy mieliśmy wolne. Natalia siedziała w łóżku w piżamie z gorącą herbatą i książką. Był już wieczór. Po chwili drzwi od pokoju się otworzyły, a wystraszona dziewczyna prawie wylała na siebie herbatę.
- Część księżniczko - usłyszała głos Krisa.
- Hej, co tu robisz? – spytała zaskoczona  - Robicie? - zaraz dołączyli do niego Lay, Luhan i Sehun.
- Wyjdziesz z nami na miasto? - spytał Lay.
- Chyba tak. Czekajcie tylko się przebiorę.
- Jasne – odpowiedzieli i patrzyli się na nią
- No... idźcie sobie.
- A tak jasne, jasne - zmieszani opuścili pokój.
Biegiem ruszyła do łazienki, a gdy spojrzała w lustro przeraziła się. Pojedyncze kosmyki wypadły z niechlujnego koczka i jeszcze ta piżama. Ubrała szybko czarne spodnie, jakiś sweterek i trampki. Rozpuściła włosy i przeczesała je szczotką.
- Dobra możemy iść - poinformowałam chłopców.
- Gdzie się wybierasz? - usłyszałam głos wujka.
- Wychodzę z chłopakami na miasto.
- Hmmm? No dobrze, ale masz na siebie uważać, jasne? Dzwoń co pół godziny żebym wiedział czy wszystko dobrze.
- Wyobraź sobie, że nie każdy czeka tylko na to aby mnie zabić, porwać czy cokolwiek innego.
- Zaopiekujemy się nią - obiecał Lay.
- Tak, w razie czego będziemy jej bronić - powiedział Kris.
- Jak wilki - dodał Luhan entuzjastycznie, a my zaczęliśmy się śmiać - Co?
- Dobrze, ale w domu przed północą, jasne?
- Tak jest.
Zjechali windą na dół gdzie czekała reszta EXO.
- Och, jesteście wszyscy - powiedziała z uśmiechem.
- Natalia! Hej! - przywitali się.
Chanyeol od razu podbiegł i ją przytulił przez co na chwilę straciła grunt pod nogami gdy podniósł ją do góry. Reszta zaraz poszła w jego ślady.
- No to idziemy - zakomunikował Tao.
***
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale przez ostatnie dwa tygodnie nie było mnie w domu. Postaram się to jakoś nadrobić :) Czekam na wasze komentarze! ;*